Dolecieliśmy – czyli jet-lag życia.

Dziewiątego lutego o 5 rano czasu Australijskiego wylądowaliśmy w Melbourne.

O wyjscia z lotniska uderzyło nas rześkie powietrze letniego poranka. Z lotniska odebrał nas kolega – Australijczyk, którego poznaliśmy w USA. Właściwie przez niego trafiliśmy do Melbourne – zawsze lepiej zaczynać od miejsca, w którym jest ktoś znajomy, kto pomoże i doradzi – przenocuje, o czym wspominałam w poprzednim wpisie, link tu.

Po przespanej niedzieli, oraz poniedziałkowej nocy nie wiedzieć czemu obudziliśmy się o 6 rano, ani nie pasowało to do czasu Polskiego ani Australijskiego i tak kolejne 5 dni nieregularny sen i kosmiczny ból głowy nie odstępowały nas na krok. Przeżyłam w swoim życiu już 4 drastyczne zmiany czasu kilka 3 godzinnych, kilkanaście godzinnych ale to co spotkało mnie w Australii zwaliło mnie z nóg. Potem było już tylko lepiej.

Idąc za radą polonii Austraijskiej oraz samych Aussie (sami Australijczycy mówią o sobie [ozzi]) zaczeliśmy szukać mieszkania w Melourne na marketplace na Facebooku oraz na Gumtree, już w poniedziałek oglądaliśmy dwa w ścisłym centrum Melbourne tzw. CBD – Central Business District, gdzie toczy się życie biznesowe miasta, a wieżowce każdego dnia wyrastają jak grzyby po deszczu.

Kolejny wpis z liczbami – nie ma co ukrywać, w życiu często chodzi o pieniądze – głównie jak nie wiadomo o co chodzi. Mieszkania – a raczej dwuosobowe pokoje w współdzielonych mieszkaniach w ścisłym centrum zaczynają się od 340$/pokój/tydzień. Pokoje na obrzeżach to koszt 250-300$/pokój/tydzień. Biorąc pod uwagę koszt pojedynczego przejazdu do pracy na obrzeża 4,5$ i brak opłat za przejazdy w CBD zdecydowaliśmy się właśnie na ścisłe centrum.

Pomimo, że byłam bardzo przeciwna szukaniu pracy jako kelnerka, nie czuję się dobrze w tego rodzaju pracy – to była to najrozsądniejsza opcja. Wiele kawiarni i restauracji w dzielnicy biznesowej, gdzie wszyscy pracownicy zaglądają na poranną kawę, lunch czy wieczornego drinka – to idealne miejsce aby zacząć poszukiwania pracy. Ale o tym w kolejnym wpisie.

Dziś dodam jeszcze jakie formalności czekały na nas po przylocie. Przejście przez kontrole bezpieczeństwa poszło gładko – z racji sytuacji z koronawirusem zapytano nas tylko czy przebywaliśmy ostatnio w zagrożonych regionach musieliśmy przejść też przez kontrole termowizyjną. Jednak pierwszą rzeczą jaką należy załatwić jest aplikowanie o numer podatkowy – jeśli tyko chce się legalnie pracować, a na wizie WORK&HOLIDAY mamy takie prawo, aplikuje się przez stronę internetową tu, a numer nadany już na całe życie otrzymujemy w ciągu kilku dni pocztą na wskazany adres. Dodatkowo przyda się też konto w banku i oczywiście karta sim. Żeby założyć konto w banku potrzeba numeru telefonu, u operatora zaś warto mieć konto w banku, a żeby dokonać tych wszystkich zabiegów warto mieć już stały adres, ciężko jednak szukać mieszkania bez telefonu…

W tym właśnie momencie znajomi na miejscu, do których możemy wysłać nasze karty z banku czy numer podatkowy są bardzo pomocni. Inaczej to takie trochę błędne koło – ale oczywiście nie do ominięcia.

Kolejny akapit o kosztach? Czemu nie. Koszt 15GB w popularnej sieci Telstra, link tu, to 50$/ mc, jednak 50GB to już 60$/mc. Inne oferty z wysyłką kart przez internet można znaleźć za 30$/30GB jednak kupując sim w salonie trzeba liczyć się z wyższymi kosztami. Rachunek w banku za to jest darmowy, chyba, że macie 26 lat obciążą Was za posiadanie karty 4$ ale to nieznaczne koszty. Reasumując aby przeżyć w centrum Melbourne i na spokojnie poszukiwać pracy przez np. miesiąc trzeba mieć:

  • 740$ mieszkanie,
  • ok 400$ wyżywienie – stołując się w mieszkaniu – po studencku,
  • 50$ telefon,
  • ok 340$ kaucji za mieszkanie – do odzyskania – jednak jest to zdeponowanie środków na ten czas.
  • inne koszty jak dojazd z lotniska czy zakwaterowanie na pierwsze dni, a także transport to kwestia indywidualna ale może się wahać nawet od 100 do 1000$.

Zważając na to, że aplikując o wizę trzeba posiadać zabezpieczenie w postaci 5000$ AUD w sytuacji pozostania bez pracy przez dłuższy czas, już nie wydaję się to być taką kosmiczną kwotą.

Takie były moje pierwsze doświadczenia. Mam nadzieję, że pojawią się tu osoby, które jak ja, już przeszły przez te proces i wspomogą dobrym słowem i radą tych, którzy są tu po to aby znaleźć informację. Do poczytania – już niebawem, a tam – jak znaleźć prace w 3,5 godziny i stracić ja w trzy tygodnie!

Do poczytania niebawem! Kate!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s