Życie w złotej klatce, o przeprowadzce słów kilka.

Kiedy bardzo czegoś chcesz, wydaje Ci się to spełnieniem marzeń, a potem przychodzi ten dzień, kiedy to osiągasz i okazuje się, że chcesz więcej albo? Gorzej. Chciałeś czego innego, niż Ci się wydawało… Tak właśnie było z moim mieszkaniem w wielkim mieście.

Moja złota klatka to życie w mieście. Pięcio-milionowe Melbourne było snem na jawie. Mieszkanie w wieżowcu z windą na kartę wstępu, basenem na dachu i biblioteką na piętrze to coś, o czym można chyba marzyć? Kiedy jednak świat się zatrzymuje, taka przestrzeń przeradza się w złotą klatkę i nie cieszy już tak bardzo. Pandemia opanowała cały świat. Nie będę dywagować nad jej pochodzeniem, metodami leczenia czy zapobiegania bo nie jestem ekspertem. Wiem jednak, że, na razie – mogę wyjść na zewnątrz po zakupy i poćwiczyć. Ale tylko z domownikami lub jedna obcą osobą.

Kiedy możesz odetchnąć jedynie miastowym, niekoniecznie świeżym powietrzem, zaczynasz tęsknić za zielenią i szumem rzeki… Stop. Nie bój się, nie stałam się nagle, aż tak miękka i sentymentalna… Nie przesadzajmy. Po prostu warto czasem spojrzeć wstecz i zastanowić się czy to do czego dążymy na pewno nas uszczęśliwi.

Mnie aktualnie uszczęśliwiła przeprowadzka z mojego 19 piętra do domku na przedmieściach. I chociaż będę tęsknić za wschodem słońca i promieniami odbijającymi się od szklanych ścian budynków, to wiem, że tu jest swobodniej. Kawałek zieleni – podwórka, pola – jak to woli.

Kto ogląda moje Instastories (link do Instagrama) ten wie, że ten dom to ruina ale mogę swobodnie wyjść na zewnątrz, poleżeć na trawie, pobawić się z kotem sąsiada biegającym gdzieś między podwórkami… Jak wielu z Nas przewartościowało swoje priorytety w czasach pandemii? Moje marzenia o życiu w ogromnym, głośnym i zatłoczonym mieście runęły wraz z nadejściem ,,nowych” czasów. Dlatego powiedzenie ,,punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia” dziś, stało się dla mnie bardziej wymowne niż kiedykolwiek.

Akapit o kosztach! Wszyscy na to czekają? Jeśli nie, przewiń dalej. Koszty wynajmu dwuosobowego pokoju (w domku ruinie) to 200$/tygodniowo/pokój do tego dochodzi ok. 50$/tydzień za rachunki. W porównaniu do poprzedniego pokoju, wynajmowanego w centrum, jest to spadek kosztów o 1/3. Trzeba zatem samemu sobie odpowiedzieć która opcja jest w danym momencie lepsza.

Techniczne szczegóły jeżeli chodzi o przeprowadzkę to min. konieczność umówienia się na ,inspection’ – czyli oglądanie pokoju, warto też pamiętać o wypowiedzeniu poprzedniego lokum odpowiednio wcześnie – w moim przypadku było to obowiązkowe dwa tygodnie – inaczej strata kaucji. Z nowym właścicielem warto od razu ustalić wysokość kaucji, zapytać o poprzednie rachunki do wglądu, jeśli nie są wliczone w czynsz, czy doprecyzować warunki i czas wypowiedzenia umowy. Nauczona doświadczeniem sporządziłam na kartce prowizoryczną umowę najmu, w której były nasza nazwiska, wysokość kaucji, czas i warunki wypowiedzenia i wynajmu. Nie wiem na ile jest ona prawomocna ale! strzeżonego…

Wracając. Szukanie pokoi znów zaczęłam od Market-place na Facebooku, tam oferty są najczęściej aktualizowane, a reklamodawcy odpowiadają sprawniej niż np. na Gumtree, to tylko moje wrażenia ale sami sobie odpowiedzmy na pytanie ile razy dziennie sprawdzamy Facebooka? Tym razem poszło trochę wolniej niż przy pierwszy mieszkaniu. Kryteria, które chciałam uwzględnić to odpowiednia lokalizacja i cena. Tym samym obejrzałam 10 pokoi, oferty były od 330$/tydzień – total po 190$/tydzień + media. Ostatecznie zdecydowała lokalizacja, przyjazne usposobienie współlokatorów i największe podwórko jakie znalazłam – oraz najbardziej zaniedbane.

Po kilku dniach w ,,zardzewiałej klatce z otwieraną furtką” mogę powiedzieć, że wad jest wiele ale wolność to największa zaleta jaką mogę uwzględnić i nie zamieniłbym jej na nic innego. Tym samym kolejny raz moje podróże czegoś mnie uczą, że póki mam prawo/możliwość wyboru – jestem wolnym człowiekiem, to mam obowiązek wdzięczności za to. Wdzięczny możesz być Światu, Bogu, Kosmosowi, Innym ludziom, czy komu tam chcesz. Po prostu bądź.

Do poczytania niebawem, Kate.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s