Oświadczyny w Bryce Canyon. USA Zachód (cz. 1)

Oświadczyny w Bryce Canyon

Pomimo, że nie wyjaśniłam jak zjawiłam się na innym kontynencie, zacznę dziś od trasy jaką przebyłam w USA, a dokładniej w zachodniej jego części. Jest to bowiem bardziej przydatne info dla tych, którzy korzystają z ruchu bez wizowego i polują na tanie loty do Ameryki północnej. Sytuacja z wirusem kiedyś się uspokoi i wielu z Was na pewno chętnie zobaczy słynne miasto grzechu lub nieziemskie parki. Zatem dziś nie od początku.

Zachód. Czy dziki? Nie do końca. Mnie (i mojej ekipie) udało się go jakoś okiełznać. Spędziliśmy w podróży 26 dni. Zwiedziliśmy 10 Parków Narodowych, 3 Stanowe, 6 większych miast, przejechaliśmy przez 8 Stanów oraz… zjedliśmy kilkanaście lokalnych fast foodów.

Widok z Rockefeller Center

Podróż rozpoczęliśmy od Nowego Jorku, spędziliśmy tam tylko kilka godzin, żeby wieczorem wsiąść do busa jadącego ok. 18 godzin do Chicago. Tam spędziliśmy 24 godziny, aby kolejno wsiąść do samolotu i rozpocząć właściwą część trasy – Zachód. Koszt przelotu to ok. 100$ z bagażem rejestrowanym.

W Las Vegas pozostaliśmy jedną noc, warto rezerwować dobre min. 3 gwiazdkowe hotele, gdyż ich ceny są porównywalne do cen hosteli, a wrażenia z ruletki w prawdziwym Amerykańskim kasynie niezapomniane.

Wjazd do stanu Nevada

Pierwszy – właściwy dzień, zajęła nam trasa z Vegas do Parku Narodowego Yosemite, zwiedzanie oraz wyjazd z parku do miejsca noclegu – niepozornej polany z bardzo prowizoryczną toaletą. Tutaj dodam, że bardzo przydatne okazała się aplikacja IOverlander, dzięki której znaleźliśmy wiele noclegów. Płatnych campingów czy takich właśnie polan, na których bezpiecznie i za darmo! można było przenocować. Dzięki takim oszczędnością podróż po zachodniej części USA może być naprawdę niskobudżetowa. Dodatkowo kupując kartę annual pass, ważną niezależnie od ilości osób w samochodzie, na ,,cały samochód” za 80$ otrzymujecie roczny wjazd do wszystkich parków Narodowych! Ważne aby pamiętać, że parki Stanowe są już dodatkowo płatne ale i to można obejść. O tym zaraz.

Sekwoje

Dzień drugi to przejazd do parku Narodowego Sekwoi, wizyta na prysznic w Visitor Center – te opcję również gorąco polecam, poprzedni darmowy nocleg bez prysznica można uzupełnić o 4 minutowy prysznic za 2$, w kolejno zwiedzanym parku narodowym. Większość parków oferuje taką opcję za drobną opłatą. Tego samego dnia dotarliśmy jeszcze do Buttonwillow gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg w przydrożnym motelu.

Bilet wstępu do Valley of Fire – Parku Stanowego

Dzień trzeci rozpoczęliśmy przed świtem gdyż do zaplanowanej Doliny Śmierci musieliśmy nadrobić ok. 3 godziny. Pomimo pomyłek na trasie i zwiedzania Doliny w godzinach największego nasłonecznienia przetrwaliśmy w 45°C, i osobiście wspominam park jako jeden z piękniejszych. Tego samego dnia przejechaliśmy jeszcze przez ghost town na północy parku – Rholite, a stamtąd pognaliśmy wykończeni upałem do kolejnej podpowiedzi IOverlander. Campingu w Parku Stanowym Valley of Fire. I tutaj tip. Chcecie zobaczyć Park Stanowy? Odwiedźcie jego camping. Dzięki temu koszt noclegu pokryje koszty wjazdu do parku i rano, lub przed rozbiciem obozowiska będziecie mogli pozwiedzać dany park.

Przemoczone buty z Parku Narodowego Zion Po spacerze w strumieniu

Dzień czwarty to droga do Parku Narodowego Zion. Parku którego bałam się najbardziej, a który okazał się niesamowitą przygodą. Co może być lepszego od spacerowania w chłodnym strumieniu w 35 stopniowym upale? Po trekingu dojechaliśmy jeszcze do Bryce Canyon aby obejrzeć niesamowity zachód słońca. Robiąc zdjęcie z tarasu widokowego, spostrzegłam klękającego chłopaka, już za chwilę stojąca przed nim dziewczyna miała na ręce pierścionek! Udało mi się z daleka uchwycić zaręczonych na zdjęciu. Kiedy wrócili na parking zapytałam czy chcą dostać zdjęcie, które zrobiłam, dziewczyna zaraz podała mi swojego maila i przyjęła gratulacje. Po intensywnym dniu znów zdaliśmy się na aplikacje i po godzinie jazdy dotarliśmy do polany nieopodal jeziora, i rzadko uczęszczanej drogi.

Piąty dzień obudził nas chłodem, spakowaliśmy namiot i wyruszyliśmy na północ aby kolejnego dnia dotrzeć do parku Yellowstone. Po drodze jednak odwiedziliśmy Park Stanowy Antelope Island (koszt wjazdu 10$) gdzie miały czekać na nas bizony. Widzieliśmy je tylko z dużej odległości, więc spędziliśmy czas głównie na wypatrywaniu ssaków i zrezygnowani ruszyliśmy do St. Anthony. Niestety ale podróż planowaliśmy na Californijski klimat dlatego nie ryzykowaliśmy spania w namiocie. W okolicach Yellowstone było już zdecydowanie zimniej, mimo 17. sierpnia temperatury sięgały nocą 5°C. Wynajęliśmy skromne Airbnb na dwie noce i odpoczęliśmy aby wycisnąć z Yellowstone ile się da w jedyne 12 godzin.

Grand Prismatic Spring, najsłynniejszy punkt Yellowstone

Z St. Anthony do zachodniej bramy Yellowstone mieliśmy godzinę jazdy. Wyruszyliśmy wcześnie aby zdążyć objechać park. Nie planowaliśmy trekingu lecz mimo to udało nam się trochę pospacerować wśród gejzerów. Skupiliśmy się na części tylko z gejzerami i jeziorami. Wodospady, kaniony i jeziora postanowiliśmy obejrzeć w innych parkach. Do Yellowstone pojechaliśmy dla niesamowitych kolorowych jeziorek i gejzerów. I ta część nas nie zawiodła.

Delicate Arch najsłynniejszy łuk w Parku Narodowym Arches

Dzień powrotu z północy upłynął Nam na trasie z St. Anthony przez Salt Lake City aż do Parku Narodowego Arches którego zwiedzanie zaplanowaliśmy na kolejny dzień. Tego dnia nie zabrakło rozrywki w postaci zjeżdżania na pontonach ze skoczni, w kompleksie olimpijskim w Salt Lake City oraz niesamowitego zachodu słońca podziwianego z kolejnego darmowego campingu zlokalizowanego 10 min jazdy autem od Parku Arches.

Ósmy dzień przyniósł powrót do suchego gorącego klimatu po chłodniejszym Yellowstone. Park Arches eksplorowaliśmy dobre pół dnia. A to wszystko przez godzinną trasę do najsłynniejszego łuku w Utah, uwiecznionego na rejestracjach samochodowych tego stanu. Przez zmęczenie i brak prysznica poprzedniego wieczoru Park Narodowy Canyonlands podziwialiśmy jedynie z samochodu. Nie był to jednak zły pomysł gdyż kilka dni później odwiedziliśmy Wielki Kanion, który ukazał podobne krajobrazy lecz w większej skali.

Wschód słońca nad Monument Valley

Dzień dziewiąty rozpoczęliśmy na jednym z droższych campingów. Poprzedniego dnia zmęczeni upałem dotarliśmy (niestety), aż do Monument Velley gdzie parkowe campingi były zarezerwowane dużo wcześniej, a ceny okolicznych zaczynały się od 30$. Jednak widok na Monument o wschodzie słońca wynagrodził wygórowana cenę. Musieliśmy zawrócić na trasie aby dotrzeć do Forest Gump point ale czego się nie robi dla kadrów jak z filmu. Ten dzień przyniósł jednak więcej kosztów – kolejny must see to Antelope State Park. 50$ od osoby za wycieczkę trasą Lower Antelope Canyon. Dalej 10$ za parking przy Horseshoe bend. Mimo najdroższego dnia na Naszej trasie zdecydowanie warto.

Horseshoe bend

Dziesiąty dzień był jednak bardzo szczęśliwy, jeszcze poprzedniego wieczoru dotarliśmy do Grand Canyon. Mimo, że zobaczyliśmy wiele, skorzystaliśmy nawet z prysznica i już mieliśmy gnać dalej… Zdecydowaliśmy przespać się nieopodal parku. Zaraz po minięciu bramy aplikacja wskazała polane, na której już obozowało kilka osób. Darmowy nocleg był niesamowity, obudziły nas jelenie spacerujące wokół namiotu. Zaraz po wschodzie ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie kanionu. Dodatkowe godziny w parku były dobrą decyzją, jest to bowiem park z własnym miasteczkiem wewnątrz nie do ogarnięcia wzrokiem. Samochód zostawiliśmy na jednym z kilku ogromnych parkingów i wsiedliśmy do shuttle bus którym bezpłatne można poruszać się po parku. Tego samego dnia dotarliśmy jeszcze do ocalałego fragmentu Route 66, do miasteczka, w którym czas się zatrzymał – Williams. Kolejno do Hackberry General Store gdzie spotkaliśmy relikwie Amerykańskich aut, trasą 66 na podwieczorek w knajpce Mr.D’z, przez kolejne miasteczko z pozostałościami po kopalni złota i dzikimi osłami – Oatman, aż do noclegu w okolicy Salton See.

Salvation Mountain

24 sierpnia to nie najlepsza pora na zwiedzanie Salton See. Darmowy nocleg nad wyschniętym toksycznym jeziorem, w miejscu nieudanego kurortu to nie był najlepszy pomysł. Polecam w tym miejscu zmodyfikować naszą trasę na bazie tych doświadczeń. 35°C w nocy, odór martwych zwierząt z jeziora i plaga much o wschodzie słońca to nieliczne niedogodności. Mimo kiepskiej decyzji zaczęliśmy dzień od Naszego punktu docelowego w okolicy czyli Bombay Beach oraz Salvation Mountain (wspominane w filmie ,,Wszystko za życie”) wraz z miasteczkiem – iście surrealistycznym – Slab City. To oderwane od realiów ,,bogatej” Ameryki miejsca warte zobaczenia na własne oczy. Tego samego dnia odwiedziliśmy jeszcze park Yoshua Tree, jednak nie był on naszym faworytem dlatego prawie całą trasę pozostaliśmy w samochodzie.

Tama Hoovera

Wieczorem dotarliśmy do miasta grzechu, już drugi raz w tej podróży, a po drodze zahaczyliśmy o tamę Hoovera. W Vegas powiększyliśmy Nasz skład o kolejną uczestniczkę i po nocy w kasynach wyruszyliśmy na wybrzeże zostawiając za sobą parki. Od tego dnia była Nas już czwórka więc przepakowanie rzeczy w Naszym sedanie okazało się nieuniknione.

Dwa lata wcześniej podróżując w pięcio osobowej ekipie po Florydzie korzystaliśmy z 7 osobowego Dodg’a Caravan. Jest to zdecydowanie dobry wybór mając na uwadze ilość bagaży i komfort jazdy. Tym razem przy czterech osobach Nasz Nissan Altima okazał się wystarczający. Jednak logistyka podczas rozmieszczania bagaży niezbędna.

Te dwa tygodnie minęły w mgnieniu oka. Niezliczone kłótnie i uśmiechy, darmowe noclegi, cztero-minutowe prysznice, grille, a raczej barbecue, parówki z puszki i burgery w co raz to nowych miejscach. To wszystko pozostanie w pamięci na zawsze. W kolejnej części opiszę podróż przez wybrzeże i trzy kolejno zwiedzone miasta. San Francisco, San Diego oraz Los Angeles.

Dalsza część trasy niewabem, tymczasem do poczytania – Kate.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s