Dolecieliśmy – czyli jet-lag życia.

Dziewiątego lutego o 5 rano czasu Australijskiego wylądowaliśmy w Melbourne. O wyjscia z lotniska uderzyło nas rześkie powietrze letniego poranka. Z lotniska odebrał nas kolega - Australijczyk, którego poznaliśmy w USA. Właściwie przez niego trafiliśmy do Melbourne - zawsze lepiej zaczynać od miejsca, w którym jest ktoś znajomy, kto pomoże i doradzi - przenocuje, o … Czytaj dalej Dolecieliśmy – czyli jet-lag życia.